12.01.2011

CZY JA ZNALAZŁAM WINA, CZY WINA ZNALAZŁY MNIE?

Pamiętam, jak miałam kilkanaście lat, u zbiegu Chmielnej i na tyłach dawnych Domów Centrum był sklep z winami. Jeden z pierwszych w Warszawie lat dziewięćdziesiątych. Za olbrzymią szklaną witryną poustawiane były skrzynki, beczki, butelki, na etykietach nazwy krajów. Zadziwiała mnie ta różnorodność, kształty butelek, rodzaje etykiet, rozpiętość cenowa. I powstawały w mojej głowie wówczas liczne pytania o tę różnorodność a także marzenia...
Bowiem to, co najbardziej wywoływało wypieki na buzi tamtej dziewczynki to przede wszystkim liczba krajów, z których wina pochodziły i ta tęsknota, żeby tak, choć raz być tam gdzie one powstają. Ale sklep z winami budził też ciekawość umysłu, skoro jest tak wiele kategorii win, tak wiele etykiet, tak wiele regionów i odmian, czy są ludzie, którzy tym żonglują, tą wiedzą. Jeśli są, to czy ja w przyszłości mogę być jednym z nich?
I tak moja droga do win wiodła przez fascynację geografią, historią, sztuką, kolorami, kuchnią, perfumami. Tuż przed rozpoczęciem nauki win pisałam cykl artykułów na temat perfum, perfumiarzy, nosów perfumeryjnych itp. I w jednym laboratorium poddano mnie testowi na rozpoznawalność aromatów i moją bibliotekę zapachów w głowie. Usłyszałam- „ ma pani świetny węch, proszę go używać, może w pracy, może pani zajmie się zapachami". Pomyślałam,że ja jestem dziennikarzem i nie dla mnie laboratoria. Ale byłam poruszona tymi słowami i to też przybliżyło mnie do win. Bowiem miałam marzenie aby moje odkrywanie świata, i pisania o tym, było powiązane z wieloma dziedzinami, i ze zmysłami: smakiem, wzrokiem, węchem, i ta dawna ciekawość ogromu i odmienności win świata. Tak, to było to, to była moja odpowiedź, tej, której szukałam.
Dziś wino jest moją pasją i pracą, wciąż się uczę tej wiedzy, i to jest cudne, że w tym temacie nigdy nie wie się wszystkiego, każdego dnia jest się prawdziwie początkującym. Wino jest dla mnie soczewką, która pokazuje miejsce, kraj, ludzi, kulturę, obyczaje. To także łącznik, w którym zawiera się śródziemnomorskie biesiadowanie z rodziną, przyjaciółmi, przy jedzeniu, często prostym, nieskomplikowanym. W życiu nie chodzi o to, aby każdego dnia była wielka gala, fiesta, z pompą i fajerwerkami. Dni w większości są podobne do siebie, wypełnione powtarzającymi się czynnościami, czasem monotonne. Ale rodzina, uczucia, radość życia, czy posiłek w gronie najbliższych z kieliszkiem wina, jest jak przyprawa dla potrawy, albo kolor. Czyni te dni pikantnymi, smakowitymi, pełnymi barw. Poniedziałek zazwyczaj bywa nudny, leniwy, ale gdy na obiad w moim domu podaję fettucini z sosem pieczarkowo śmietankowym, a do tego dojrzewające w beczce Chardonay, to jest to prawdziwe dzień świąteczny.
Dlatego zależy mi, aby moja wiedza była dla moich czytelników przydatna i sprawiała, że sięgniecie po wina świadomie, wybierając te, które najbardziej odpowiadają Waszemu smakowi i kieszeni. I naturlnie, że wino będzie dla Was towarzystwem do jedzenia, że będzie bawić  Was szukanie w nim aromatów, smaków. To nieprawda, że aby wypić dobre wino, trzeba za nie zapłacić majątek. Jeśli chcesz cieszyć się smakiem ciekawego wina, z jedzeniem, które lubisz, i aby to było jak najczęściej, wybieraj wina uważnie. I dzięki jedzeniu inspirowanemu jakimś krajem, z akompaniamentem wina z niego pochodzącego, po prostu przeniesiesz siebie i swoich bliskich w odległe miejsca.  

Ania Smolec