03.10.2011

WINO JEST JAK MĘŻCZYZNA?



Zacznijmy od tego, że Dionizos vel Bachus był mężczyzną, a także nazwy winnych szczepów są rodzaju męskiego. Wina są jak mężczyźni: wytworny pan Nebbiolo, wesoły i pogodny pan Muscat, uwodzicielski i tajemniczy pan Malbec, kompan szalonych i radosnych chwil pan Sauvignon Blanc, surowy, skryty, prostolinijny pan Tannat i wielu innych.  Nie ukrywam, z wyżej wymienionymi panami lubię flirtować. Męskie wina- dla mnie to to te, które mają prawdziwie męską duszę.


Rozumieć wina? Żonglować nazwami i rocznikami? To jeszcze jedna z tych półek wiedzy, obok znajomości literatury, opery, filmu, muzyki czy dobrej kuchni, która uprzyjemnia życie oraz nobilituje. Fascynujący jest to świata. Mimo, że jest wiele kobiet doskonałych winemakerów, i krytyków winiarskich, to wciąż jest to  bardziej męski, elitarny i niespecjalnie sfeminizowany świat.
Bachus Caravaggia

I mężczyzn i wina opisuje się tymi samymi przymiotnikami: otwarty, skryty, przyjemny, agresywne, delikatny, młody, spokojny, dojrzały, uwodzicielski... Zawsze mi się wydawało, że wiedza winiarska jest odrobinę magiczna. Ale do zrozumienia win jak i mężczyzn, prócz wiedzy, intuicji, dobrych chęci, przede wszystkim trzeba mieć do tego serce. Wina- to powód, dla którego wychodzę z domu, ze swojego świata, aby zobaczyć, poznać, poczuć więcej. Mężczyźni to ciągły niezbadany ocean doznań, inspiracji. Przez zmysły, wino i mężczyźni intrygują mój umysł. 

Wina mają swoją duszę, ten szczególny rodzaj „esprit”. I wino to ma albo nie. Wina mają także swoje “serce”, emocje- dla mnie to miejsce, z którego pochodzą, I którego zawsze są odbiciem, to także cała atencja ludzi, którzy uczestniczą w procesie ich powstawania. Wina mają także swoje „umysły”- ewoluują, dojrzewają , zmieniają się. Różne roczniki są jak etapy życia, rozwoju. I oczywiście wina mają swoje „ciała”. I dla mnie to jest ta esencja w kieliszku, korowód szczepów.

O jednym winie, robionym przez mężczyzn- enologa Maurizio Castelli, winiarza włoskiego i współwłaściciela winnicy Francesco Marone, współwłaściciela chilijskiego Andrésa Solara, na co dzień doglądane przez zarządzającego Ceseara Opazo pochodzącego z Maule.  O imieniu mężczyzny- Erasmo ( prawdziwej postaci, dziś emerytowanego pracownika, dawniej nadzorującego winnice, uhonorowanego tym przywilejem przez właścicieli za bycie prawdziwą duszą miejsca).  Erasmo jest kupażem, czyli „mieszanką” odmian: 60 %  Cabernet Sauvignon, 10 % Cabernet Franc, 30 % Merlot. Jest to wino szalenie męskie.

Kiedy trzy lata temu pierwszy raz przyjechałam do Ameryki Południowej, byłam naprawdę oczarowana winami stąd, a zwłaszcza z Chile. Czystość nut owocowych, świeżość, z odrobiną pikantności, naprawdę mnie zaintrygowały. Aby poznać bliżej Erasmo i miejsce gdzie się rodzi, najpierw jedzie się około 300 km na południe od Santiago do San Javier, a następnie dalej w głąb doliny rzeki Maule. W winnicy Caliboro można usłyszeć swoje myśli, wszystko jest tu takie nieskalane, pierwotne, tajemnicze i dostojne w swej prostocie. I to właśnie tu spotkały się dwa tak odrębne byty winiarskie- chilijskie terroir i toskańska myśl enologiczna.
Caliboro
            Założenie winnicy i wina jest na wskroś europejskie, szczepy w stylu bordoskim, Francuskie odmiany przywiezione są tu z Montpellier, ale to jest Chile, Nowy Świat. Kiedy Słońce zachodzi na horyzoncie, zmienia niebo w potok złota, karminu i purpury. To jest spuścizna tego wina, jego duch. Pierwszy rocznik wina to 2001, ale zacznę od 2002- jest jak młody mężczyzna, ambitny, chce udowodnić, wykazać się, ekspresyjnie wyraża swój gniew i radość, jest pełen emocji, „nos” zbudowany wokół nut malin, wiśni, czekolady. Trudno jest z nim argumentować, młody mężczyzna wie najlepiej, wierzy w siebie, trzeba na niego zaczekać jeszcze jakiś czas, i na to wino również. W drugim „nosie” odpowiada nutami ziołowymi, jak tymianek, herbata. Rocznik 2003 rodzi mężczyznę opanowanego, subtelnego, romantycznego, ale nieco zdystansowanego. Erasmo 2003 posiada bardzo zdecydowany dotyk aromatu mięsa z rusztu, w towarzystwie ziołowych przypraw, czarnych oliwek. Za chwilę wino ujawnia także akordy kawy, ciemnej czekolady, tytoniu, goździków.  Jak na ten styl wina, to ma przyjemną, harmonijną aczkolwiek dość wysoką kwasowość. Z 2004 roku pochodzi wino o przejrzystym nosie z czerwonych i czarnych owoców. Wino bierze z Merlot i Cabernet Sauvignon wszystko, co najlepsze. Erasmo 2005 bardziej kwiatowe, zaczepne, figlarne. Jest doskonałym parterem do kuchni. W 2006 jest ziemiste, pikantne, z potencjałem, ale to wino ma jeszcze przed sobą kilka lat.
Winnice Caliboro w cieniu wulkanu

W mojej świadomości wino jest zawsze wypadkową: potencjału gleby, sił natury, czyli klimatu- opadów, nasłonecznienia, wiatrów itp., ludzkiej pracy i zamysłu od uprawy krzewu w winnicy, przez moment zbioru, sposób winifikacji i przechowywania wina, ale także kropli czegoś nieuchwytnego, zdecydowanie transcendentalnego.
Caliboro

            Picie tego wina przypomina passa doble. Wszystko jest rytmiczne, wyważone, pełne porządku, ale za tym pierwszym wrażeniem eksploduje potęga pasji. Tak samo w tym winie- doskonale zrobione, ale z czymś dzikim i erotycznym. Erasmo- jest jednocześnie przewidywalne, zdecydowane, ale i zagadkowe, ponad granicami, czasem, przestrzenią.


Tekst ten publikuję również w magazynie dla mężczyzn GENTLEMAN- poświęconemu eleganckiemu stylowi życia.