29.12.2011

DO BERNA NA TARG BOŻONARODZENIOWY


Pierwsze skojarzenia ze Szwajcarią to- neutralność polityczna, precyzja, najwyższa jakość i luksus. Każde z miast tego kraju ma swoją urodę i niepowtarzalny charakter. Berno jest unikalną metropolią, która do dziś dzień nie zatraciła specyficznej „małomiasteczkowej” nuty. 

Zakole rzeki Aare opasającej starówkę Berna

         Zazwyczaj myśląc o Szwajcarii na myśl przychodzą nam miasta takie jak Zurych czy Geneva. Natomiast Berno- pozostaje niejako na uboczu świadomości. Jak na typową europejską stolicę ma wszystko to czego dziś można oczekiwać od miasta. Berno jest idealnym pomysł na weekend a nawet na kilkudniowy wypad. Przechodząc się wśród mostów, wież, kościołów, fontann czy skwerów z pewnością można poczuć ulotne wrażenie historii, która tu w Szwajcarii tak cudownie współgra z nowoczesnością. Obok nobliwych koncertów filharmoników berneńskich odbywają się liczne koncerty i festiwale jazzowe. W Bernie zacierają się granice między urokiem historii a nowoczesnością.

Arkady będące pasażem ze sklepami i butikami 

        Rzeki i ich miasta to zapewne mógłby być temat na niejedna książkę a już na pewno rozprawę naukową. Florencja ma swoje Arno,  Wiedeń Dunaj itd. A Berno otula rzeka Aare, niczym etola ramiona damy. Ścisłe centrum miasta powstało właśnie w meandrze rzeki. Także ruch miejski musi się do tego geograficznego połóżenia dostosowywać, są ulice w Bernie po których jazda samochodem jest zabroniona. Tam gdze koryto rzeki tworzy literę „U”, powstał berneński dworzec kolejowy. Znajduje się w tym rzecznym „objęciu” także to, co wzbudza najwięcej zachwytu i podziwu czyli starówka miasta wpisana na listę UNESCO. Jest to kompleks średniowiecznej zabudowy, odrestaurowanej w XV wieku po wielkim pożarze jaki trawił Berno. Dominującym budulcem jest piaskowiec, zaś typowymi wyznacznikami berneńskiego gotyku są spiczaste dachy,  wczechobece arkady oraz najwyższa szwajcarska katedra gotycka-  Münster.
Zytglogge- wieża zegarowa

      W tym mieście spod znaku Niedźwiedzia najczęściej słyszalnym językiem jest niemiecki. Książe Berchtold V założył Berno w 1191 r, a nazwał je na część niedźwiedzia ( w niemieckim Bär), którego upolował w tej okolicy. Największą atrakcją  miasta jest „starówka”. Spacer po Bernie nie może się obyć bez „zaliczenia” tak typowych dla niego budowli i zabytków. Prawdziwą ikoną miasta jest wieża zegarowa czyli słynny  „Zytglogge”, jest przykładem kunsztu zegarmistrzostwa średniowiecznego. Dalej godne podziwu: Kościół Francuski- najstarszy kościół w mieście, dawny klasztor Dominikanów. Kornhaus- to miejsce, w którym warto „bywać”. Architektonicznie budynek ten stanowi perełkę późno barokowej koncepcji architektonicznej. Dziś łączy w sobie miejsce wystawiennicze, bibliotekę, restaurację, kawiarnie, bary. Na tle innych europejskich stolic Berno może się pochwalić wszechobecna zielenią w mieście. Wiele parków i ogrodów, a wśród nich: rewelacyjny ogród różany, z którego rozpościera się widok na starówkę; ogród botaniczny, z dwoma szklanymi gmachami tropikilanymi, w nich  6000 roślin, kolekcjonowanych przez 212 lat; Elfenau- kiedyś własność rosyjskiej księżnej Anny Fiedorownej, dziś jedna z najpiękniejszych oaz zieleni w Bernie.

        Jest w Bernie wiele „smaczków”, których dotknięcie stanowi wręcz obowiązek podczas takiego wypadu. To właśnie w tym mieście Albert Einstein pracował nad swoją słynną teorią względności ( godne polecenia jest miejscowe muzeum Einsteina, z licznymi pamiątkami po naukowcu). Lecz aby prawdziwe „spróbować” Szwajcarii trzeba koniecznie znaleźć swoją ulubioną wersję fondue, a przede wszystkim poczuć smak Emmentala ( kanton berneński jest ojczyzną tego sera). Na deser oczywiście wizyta w królestwie czekoladek Toblerone- to tu znajduje się ich fabryka. Dla „łasuchów” ale zakupowych zamiast kawiarenek do odwiedzenia butiki ze „szwajcarskimi” kultowymi markami. Generalnie zakupy w Bernie robi się na Bear Pits, Bundenplatz, Munsterpaltz  i oczywiście pod arkadami, lokalnie zwanymi Lauben. Ilość pasaży hadlowych pod kamiennymi parasolami jest tu oszałamiająca ( najdłuższe arkadowe promenady w Europie).

            Koniec roku to szczególny czas dla mieszkańców miasta i turystów specjalnie przyjeżdżających w tym czasie aby zaliczyć listpadowy targ cebulowy Zibelemärit. W każdy poniedziałek listopada rolnicy z regionu przywożą do miasta ponad 50 ton cebuli, pięknie zaplecionej w warkocze, poprzyozdabianej czosnkiem. Obok tych wonnych naszyjników w warzyw do kupienia są garnki, przetwory, tradycyjne smakołyki z kantonu. Zmarziniętych wielbicieli straganów ucieszy kram Glühwein z grzanym winem. Do spróbowania na jarmarku oczywiście sery, tarta cebulowa, zupa cebulowa i czego tylko dusza z cebuli zapragnie.
Kram z grzanym winem

            Grudzień  natomiast to czas jarmarków bożonarodzeniowych. Ulice pełne świateł, choinki, dekoracje na fasadach domów, znak że idą święta. Jarmarki bożonarodzeniowy gości berneńska starówka, na Münsterplatz rękodzieło, bibeloty, sztuka, na Waisenhausplatz ręcznej roboty drobiazgi, świece zapachowe.
Targ bożonarodzeniowy

             Bez względu na porę roku, do szwajcarskich win znajdzie się towarzystwo, a mianowicie berneńskie przysmaki, tak charakterystyczne dla miasta i kantonu. Biesiada zaczyna się od chleba, jako że ja jestem totalnym łasuchem, to w Bernie podstawa mojej uczty to Züpfe rodzaj niedzielnej chałki oraz ciasteczka "piernikowe" a tak naprawdę bardziej miodowe z sowitym dodatkiem orzechów lakowych czyli Haselnusslebkuchen. Rewelacyjne są także bułeczki maślane Berner Ankezüpfe, idealne do sera, masła, konfitury czy po prostu do przegryzienia.
              Dalej na stole wędrują sery , wędliny, potrawy treściwsze i bogatsze takie jak Rösti, śniadanie rolników choć z powodzeniem może być to obiad,  ziemniaki podsmażone na maśle, zalewa z mleka, sól, może być jajko, szynka, bekon i gotowe, to narodowe danie Szwajcarów. Berner Platte ("Bernese platter") zaś to prawdziwa uczta gourmet, wszystko co najlepsze z regionu w jednej recepturze. Data wykreowania potrawy to 5 marca 1798, tego dnia Szwajcarzy świętowali zwycięstwo nad armią francuską pod Neuenegg, miejscowa ludność chciała wspólnie biesiadować aby to uczcić, i każdy przyniósł co miał w domu. Także i dziś Berner Platte to misz masz: szynki, boczku, żeberek, golonki, kiszonej kapusty, fasoli, ziemniaków.
Berno oferuje wiele ingrediencji dla smakoszy, wśród nich oczywiście ser  Emmentaler- tu jego fabryka

         
            Na deser wprost nie wypada nie spróbować kultowego szwajcarskiego kremu karmelowego, do filiżanki herbaty czy kawy natomiast ciasteczka misiowe czyli Mandelbärli, migdałowe ciasteczka literalnie o kształcie niedźwiedzia, który jest symbolem miasta.
              Wśród tego wyśmienitego berneńskiego ucztowania, nie można pominąć szwajcarskich win ( do których niebawem wrócę i opowiem o nich szerzej), tu w Bernie od 1833 roku istnieje winnica Rebgut der Stadt Bern, która jest własnością miasta, od 1907 roku uprawia ją rodzina Louis. Malowniczo położona w pobliżu jeziora Biel. Wapienne gleby, miejscowy klimat stwarzają terroir perfekcyjne dla odmian czerwonych jak  PinotNoir oraz białych , między innymi Pinot Gris, Chardonnay czy Sauvignon Blanc. Gorąco polecam próbowanie win szwajcarskich, które potrafią zadziwić i zachwycić.