23.02.2012

FILIŻANKA HERBATY… ZIELONEJ


Tak jak obiecywałam, chciałabym wracać do tematu herbaty i dość praktycznie przedstawić jej właściwości i sposoby parzenia. Zacznę od zielonej, ale będzie także sukcesywnie  o białej, czarnej, czerwonej…

            Zielona herbata może być w liściach, i to o różnej fakturze, w warkoczach, kulkach, proszku, granulkach i oczywiście torebkach. Którą wybrać? Zależy to od własnych preferencji, tego czy woli się wrzucić saszetkę wprost do kubka, i po kilku chwilach cieszyć się naparem, czy też ma się zamiłowanie, akcesoria, cierpliwość do mini rytuałów zaparzania herbaty w czajniczkach. Ja piję obie, gdy się spieszę nie widzę problemu aby szybko zaparzyć torebkę dobrej zielonej herbaty, podobnie do przyrządzenia letniego dzbanka mrożonej herbaty, czy to zielone czy czarne wybieram te w torebkach, bo są praktyczniejsze. Ale w każdym pozostałym przypadku moja herbata do filiżanki płynie z dzióbka imbryczka. 
       Herbata, poza tym, mimo że jest napojem znanym i lubianym, to ma wiele twarzy i „stopni wtajemniczenia”. Jeśli ktoś nie zna jeszcze różnic w herbatach, i nie wie, czego się spodziewać, bo różnych wariacjach herbat zielonych, może się „sparzyć” na filiżance  tej wykwintnej. Dlatego uważam, że jeśli ktoś chce się przekonać do herbat zielonych, jego pierwszym krokiem powinna być degustacja różnych herbat w torebkach, radzę wybierać dobrych marek i próbować jak najwięcej. Następnym etapem z wprawą i rozpoznaniem będzie zaopatrzenie się w czajniczki, siteczka, puszki, czarki i różne gatunki herbat liściastych.

            Produkcja herbat zielonych na świecie to Chiny, Japonia, Tajwan. Stąd pochodzi większość tego typu herbaty. Najbogatsza jest oczywiście oferta największych herbaciarzy czyli Chińczyków. Piją oni głównie herbatą zieloną, w licznych jej odsłonach. Do czarnej czyli fermentowanej, podobnie jak np. do fermentowanego mleka mają wrodzoną awersję. Zielona zaś to napój pity zawsze, o każdej porze roku i dnia, do wszystkiego, na każdą dolegliwość czy zmartwienie oraz okazję. Gatunkowych herbat chińskich zielonych jest bez liku, najszlachetniejsze to Long Jing- Studnia Smoka ( o słomkowej barwie, bardzo delikatna i świeża w smaku), Taiping Hon Kui Król Małp, Youngxi Huo Quing Zielony Płomień. Różnią się aromatami, smakami i „konsystencją” suchego produktu. Chiński rytuał herbaciany, nie tak wysublimowany i pełen artystycznego wyrazy jak japoński. Tu bardziej duchowy, chodzi w nim o prostotę, relaks, skupienie, przyjaźń, rodzinę. Herbatę darzy się szacunkiem, i poszukuje pełni jej aromatów. Parzy w imbryku i rozlewa do czarek. Pierwsze parzenie tradycyjnie jest wylewane, lub traktowane z przymrużeniem, oka, bowiem to dopiero drugie traktowane jest, jako właściwe, z prawdziwymi walorami zdrowotnymi i smakowymi. Napar traktowany jest bardziej jako napój relaksujący niźli pobudzający.
            Herbatę zieloną powinno sypać się do czajniczka ( 1 łyżeczka na każdą pijącą osobę vel filiżankę plus 1 extra), następnie zalać wodą gorącą, ale nie gotującą. Powinna ona być ok. 80-90 C. Zatem gdy woda się zagotuje trzeba odczekać chwilę. Zielone herbaty, generalnie, z wyjątkiem tych, które mają swoje specjalne wymogi, parzy się ok2,5 do 3 minut. Można wsypać je bezpośrednio do czajniczka i gotowy napój przelać przez sitko do filiżanek. Lub umieścić listki w siteczku wewnątrz imbryczka, ta metoda bezwzględnie obowiązuje w przypadku herbat w postaci warkoczy, plecionek oraz prasowanych.

            Najpopularniejszą i powszechnie dostępną  Polsce jest herbata Gunpowder czyli Proch Strzelniczy, składają się na nią charakterystyczne kulki zwiniętych suszonych listków. Jest to też herbata najbardziej, doskonałą również, jako herbata mrożona, idealnie nadaje się do łączenia jej z ziołami jak mięta, z suszonymi płatkami kwiatów, cząsteczkami suszonych owoców czy przyprawami. Pinhead- Główki Szpilek, to Gunpowder z pierwszego zbioru, delikatniejsza. Chun Mee to całe liście zwijane wzdłuż w tkz. brwi starego mędrca, do parzenia 3-4 min, idealna z miętą, cukrem na sposób arabski.

            Japończycy słyną z przejmującego rytuału herbacianego, pełnego skupienia, liturgii, perfekcji. Japonia to również producent wyjątkowych herbat zielonych. Nawet jeśli nie dysponuje się pawilonem herbacianym, matami , pędzelkami, czarkami itd. to polecam degustację herbat takich jak Natural Leaf z całych płaskich liści, Matcha czyli zielona herbata ze sproszkowanych listków, w formie mączki. Jest kosztowna ale i  szlachetna, parzy się ją 2 minuty. Podkreśla specjalne chwile. Sencha to jedna z najbardziej znanych herbat japońskich. Parzy się ją wodą o temperaturze 90 C przez 1,5 minuty, i wlewa do filiżanki uprzednio wyparzonej wrzątkiem. Ma oryginalny, odrobinę „trawiasty” smak. Odświeżająca. Herbatę tę jako jedną z nielicznych zaleca się do konsumowania wraz z posiłkiem, zamiast wody mineralnej. Ma doskonały wpływ na trawienie a także reguluje poziom cukru, dlatego polecana jest diabetykom.
            Bogactwo dobroczynnych antyoksydantów, tonizujących i rewitalizujących organizm to każda herbata, prym jakości wiodą herbaty indyjskie. Hindusi kochają ten napój, piją słodki i z mlekiem, a la Anglicy, w liściach, granulkach ( w niektórych regionach, granulki wkłada się do ust i popija herbatę gorącą wodą, wówczas napar powstaje bezpośrednio w ustach). Ale Indie to głównie herbaty czarne, o których innym razem. Powstaje również zielone wersje Assam, Darjeeling czy Yunnan. Parzy się je 2,5-3 minuty. Dobre o każdej porze dnia. Zwłaszcza Darjeeling usprawnia metabolizm.
            Jednym z głównych odbiorców ale nie producentów herbaty zielonej jak to ma miejsce w krajach Dalekiego Wschodu, są państwa Maghrebu czyli Tunezja, Maroko, Algieria. Tu herbatę przyrządza się w cynowym czajniku, wrzucając garść liści, garść mięty i kardamonu, garść cukru i zalewając wodą. Po 5-10 minutach serwuje się napój do małych szklaneczek i częstuje rodzinę, znajomych czy przybyszów. Wbrew pozorom nie jest ona bardzo słodka, znacznie słodsze jest herbata pita w Indiach. Mówiąc o aromatach dodawanych do herbaty zielonej, według mojego gustu najdoskonalszym patentem jest zielona herbata jaśminowa. Napar taki jest elegancki, kwiatowy, niezwykle zmysłowy i pobudzający zmysły.

            Herbata zielona to także inspiracje kulinarne dla szefów kuchni na całym świecie. Sosy, musy, desery jak panna cotta, serniki, lody, sorbety, kremy, dressingi, czy poncze do ciasta, tylko wyobraźnia może stanowić limit w użyciu w kuchni naparu, świeżych listków lub proszku z suszonych do wzbogacenia smaku potraw. Mnie się udało spotkać macarons o smaku, kolorze i ze sproszkowaną zieloną herbatą…
            Prócz polifenoli co jeszcze łączy wino i herbatę? To, że można żonglować jej odmianami i smakami w doborze potraw. Zielone herbaty ( napar ostudzony, ale bez dodatków jak ice tea, saute) świetnie współgra z aromatycznymi serami: kozimi, brie, rokpol, gorgonzola a także z przystawkami, sałatkami i daniami z ryb oraz owoców morza. To również perfekcyjny digestif po każdym posiłku.