23.04.2012

MIÓD PITNY

Staropolskie toasty, na dworach i dworkach wznoszono od wieków nie tylko okowitą czy piwami z rodzimych browarów, ale i złotookim miodem pitnym. Dziś też można go degustować i podawać na wiele sposobów i na różne okazje. To jeszcze jeden ze sposobów zagospodarowania miodu, czyli daru natury z pasieki.
            Powstaje ten trunek, jako efekt fermentacji miodu pszczelego. Znany w Polsce i na Litwie od średniowiecza. Od zawsze był to napój nobliwy, kosztowny pijany na specjalne okazje. Sławą cieszyły się miody sycone na Podolu, na kartach Potopu Sienkiewicz wspomina o miodosytni Czarnieckiego. Przez wieki wypierany przez bardziej „trendy” wino oraz łatwiejszą do wyprodukowania wódkę, w XVIII wieku stanowił prawdziwy rarytas. Dziś miody sycone przeżywają swój renesans, zarejestrowane w UE jako „gwarantowana tradycyjna specjalność”, są unikatowym produktem.

            Od dawien dawna obowiązuje w Polsce podział miodów pitnych na: półtoraki, dwójniaki, trójniaki i czwórniaki. Zasada jest taka półtorak to jedna jednostka np. beczka miodu i pół wody, dwójniak to jedna jednostka miodu i jedna wody, trójniak – jedna miodu i dwie wody, czwórniak- jedna miodu i trzy wody. Zatem półtoraki są najmocniejsze, jeśli chodzi o procent alkoholu. Miody leżakują zanim trafią na rynek, półtoraki nawet do 10 lat, najszybciej są gotowe czwórniaki, nawet po upływie sześciu miesięcy.

            Najszlachetniejszy jest miód lipowy, o barwie złota, z pięknymi nutami kwiatowymi, orzechowymi, owoców suszonych. Niektóre miody producenci doprawiają przyprawami jak goździki, cynamon, imbir, wanilia, a nawet pieprzem, czy miętą, skórką pomarańczową itd. Podaje się je w temperaturze pokojowej lub jako grzańce z przyprawami korzennymi, Można także pokusić się o przygotowanie drinka ze schłodzonego miodu z plasterkiem cytryny, tonikiem, sokami owocowymi, innymi alkoholami jak rum czy wódka.