28.05.2012

P.S. WIEDEŃSKIE


W grze słów i skojarzeń, kiedy wyobraźnia ma przywołać na myśl ulubione smaki, kolory, faktury, dźwięki, dla mnie Wiedeń stanowi rodzaj Arkadii. Mury, ogrody, wielka sztuka, gwarne bazary jak Naschmarkt, a do tego moje ulubione smaki zamknięte w wybornych recepturach. Tak, Wiedeń jest moim smakowym rajem, ziemniaki w sałatce, cielęcina w złotej panierce sznycla, gorycz czekolady w tortach, cierpko miodowe jabłka w strudlach, do tego piwa i fenomenalne wina. Czy można marzyć o czymś więcej, skoro w Wiedniu jest wszystko?
Sznycel w restauracji Plachutta's Gasthaus

            Pytanie gdzie zjeść lub wyjść. Nie ma takiego pytania, bowiem w Wiedniu jest przedział cenowy, czasowy, menu, po prostu lokalowy dla każdego. Od gospód, często przy winnicach z własnymi piwniczkami po bistra, restauracyjki i restauracje przez duże R. Gospoda Mayer am Pfarrplatz, wysoko na wzgórzach z widokiem na przełom Dunaju w mieście. 
Gospoda Mayer am Pfarrplatz

           Gościem miał być tu sam Beethoven. Uroczy dziedziniec prowadzi do przytulnego wnętrza, mało tu turystów, głównie Wiedeńczycy przychodzą na biesiadę z rodziną i przyjaciółmi, ktoś zagra na akordeonie, ktoś zaśpiewa starą piosenkę, gdzieś stolik wybuchnie śmiechem na opowiedzianą anegdotę. To nic, że wszędzie ma się ochotę zamówić to samo, niczym jak słynny „zestaw obowiązkowy w prl-owskich czyli kawa i wzka”, tu się człowiek wszędzie daje skusić na sznycel z sałatką ziemniaczaną. Ileż rzeczy do porównania, struktura mięsa, wysmażenie, panierka, dressing do sałatki, jego konsystencja, jakość ziemniaków…
Figlmuller

            Sznycla trzeba spróbować w takiej właśnie gospodzie, przy butelce wiedeńskiego białego wina. Potem trzeba go poszukać a eleganckich wiedeńskich restauracjach jak Plachutta’s Gasthaus zur Opera, na tyłach opery. Spacerując po Wiedniu spróbuje się go jeszcze wiele razy, w maleńkim bistro przy kościele Św. Anny, w tawernie greckiej Griechenbeisl, w której jadali Mark Twain, Brahms, Schubert czy Johann Strauss. Jednak prawdziwym królestwem sznycla, według mojego gustu z najlepszym  „kotletem” plus sałatką ziemniaczaną jaką jadłam, jest Figlmüller. Lokal istnieje od ponad stu lat, prosty wystrój, restauracji ukrytej w bocznej uliczce, wina z własnej produkcji. Nie tylko Wiener Schnitzel jest tu wyborny, pieczywo, gulasz z cielęciny ze słynnymi kluseczkami. Miejsce dla smakoszy!
Stragan na Naschmarkt

            Wiedeń kulinarnie kocham także za szerokie spektrum smaków, jest tu do spróbowania cała masa przepisów typowo wiedeńskich, wręcz imperialnych, a także kuchnie wszystkich regionów Austrii, a tak naprawdę wszystkie smaki świata. Prawdziwym globusem kolorów i aromatów jest Naschmarkt, a na nim cały smak Orientu, Starego Świata. zamorskich krain…Kebaby i sushi, kiełbaski z musztardę i owoce morze, warzywa, owoce, orzechy, przyprawy, słodkości, stragany poprzetykane restauracjami, mniej lub bardziej wyrafinowanymi, a wszystkie pełne klienteli głodnej zaspokojenia swoich fantazji na temat jedzenia.

            Maj to miesiąc szparag, które najbardziej wiosną lubię właśnie w Austrii lub Niemczech. Pełno ich na targach, ale i w restauracjach, odpowiedzią szparagową wiedeńskich restauracji na sznycel jest cordon bleu namiętnie przyrządzany o tej porze roku. Szparagi z szynką, w panierce, tudzież z serem. Godne uwagi miejsce to moda i elegancka restauracja Vestibül , tuż opodal Burgtheater. Szef kuchni Christian Domschitz przygotowuje cuda nie tylko ze szparag.
Cordon blue w Vestibul

            Większość mojego czasu w Wiedniu spędzam jednak w kawiarniach. W którejś trzeba zjeść śniadanie czy około 10 tej wypić kolejną kawę, ja wybieram kawiarnię Schwarzenebrg z atmosferą belle epoque, do tego Wienermelange czyli kawa z mlekiem. Przez ulicę inna magiczna kawiarnia- ta w Hotelu Imperial, nic dodać nic ująć, po prostu klasa i pytanie, przy którym stoliku zwykł  siadać tu z gazetą Freud.    
Pracownia cukierni Demel

              Poobiedni deser w Demel lub Sacher. Idąc w kierunku Kohlmarkt, uroczej promenady na dawnym targu węgla, dziś pełnej wykwintnych butików i restauracji, jest pod numerem 14tym Demel. Cukiernia ta zaopatrywała dwór cesarski w desery. Założona w 1785 r., najstarsza cukiernia w Wiedniu. To cudowne miejsce, przenosi w dawne czasy, wystrój, etykiety czekolad i słodkości, obsługa. Przechodząc w głąb sali, niespodzianka, za szybą pracownia cukiernicza a w niej na oczach gości cukiernicy wyczarowują torty marcepanowe, strudle, ciasteczka, desery. Wielkim Rywalem Demela był od zawsze Sacher, kawiarnia i restauracja na tyłach opery w hotelu o tej samej nazwie. Nie można nie skosztować tu słynnego tortu.
Strudel u Sachera

            Może by tak przysiąść koło 17tej. Opodal Opactwa Szkockiego Café Central, w pałacu Ferstel. Poznać ją można po figurze przy wejściu upamiętniającej  pisarza Petera Altenberga. Bywali tu Stefan Zweig i Lew Trocki. To miejsce na popołudnie, gdy od 16tej gra pianista, wówczas wypada zatopić się w marzeniach przy Central Kaffe czyli kawie z likierem morelowym.
            A co po kolacji… Wieczorem warto zajrzeć do Hawelki, artystyczna, awangardowo- cygańska atmosfera, kawa i specjalność miejsca czyli Buchteln, bułeczki z powidłami, podawane po 22ej. Nie mam ulubionej wiedeńskiej kawiarni, bo każda ma swój niepowtarzalny styl i szyk. Choć z kawą wiedeńską nie jest do końca tak cudnie, jak się wydaje. W wielu miejscach jest poprawna. Ale czy poprawna kawa zadowala? Mnie nie, kocham kawę gorzką, esencjonalną, gęstą. Kawosze mogą czasem czuć niedosyt. Za to łasuchy z pewnością nie, bowiem wiedeńska sztuka cukiernicza nie ma sobie równych.
Panorama Wiednia widziana z winnicy Rotes Haus

            Na pytanie, co piją Wiedeńczycy, wielu odpowie kawę właśnie, inni skorygują piwo, a prawda jest inna. Bez względu na wiek, płeć, status materialny, porę dnia, potrawę czy okoliczność, na każdym kroku w Wiedniu widzi się ludzi popijających wino, białe, różowe, czerwone, musujące, słodkie. Szlak restauracji, szlak kawiarni, targowisk, winebarów, a może winnic i winiarni, każdy z nich przypadnie miłośnikom gourmet do gustu.