25.06.2012

FUNKCJONALNE Z NATURY


Zawsze bawiło mnie takie odszukiwanie, co służyło zanim wynaleziono to czy tamto. W temacie słynnej Białej Marii czy Miśni, zanim ludzkość wpadła na porcelany i srebrne sztućce, jadła za pewne palcami. Co osobiście bardzo lubię. Chciałabym, zatem na chwilę zatrzymać się na  idei używania liści zamiast talerzy.
            W naszej szerokości geograficznej liście są raczej używane do tworzenia małych pakunków. Weźmy, zatem pierwsze lepsze z brzegu gołąbki, w kuchni polskiej rosyjskiej, litewskiej. Liście kapusty nadziewa sie mięsem, lub mięsem z ryżem. Do tego oczywiście dodać trzeba bałkańskie, greckie i tureckie dolmy, czyli w podobnym nurcie pakuneczki, ale z liśćmi winorośli. Ale to wciąż nie są naturalne talerze, bo przecież się je zjada a nie wyrzuca.

            Prawdziwie jednorazowe talerze z liści ma Ameryka Południowa. Bardzo często różne farsze zawija się w liście kukurydzy a następnie gotuje.  Najpopularniejsza jest ogólno kontynentalna humita. Swoje korzenie ma w kuchni andyjskiej. Do dziś jadana w Chile, Boliwii, Ekwadorze, Peru i Argentynie. To masa z kukurydzy zawinięta w liście tejże rośliny. Liście są sztywne i raczej średnio smaczne, wiec zostawia się je, a zjada tylko nadzienie. Może być na słodko, z rodzynkami jak na przykład w Boliwii, a może być na wytrawnie jak w Chile, z cebulką, bazylią, solą czy jak w Ekwadorze z jajkiem czy serem, zaś tamtejsze quimbolits z rodzynkami podawane są do kawy. Identyczny koncept to brazylijskie pamohna, czasem w wersji bardzo słodkiej, z mleczkiem kokosowym, a czasem bardzo wytrawne z mięsem, kiełbasą czy kurczakiem. W Gwatemali znajdzie sie chuchito. Idea jest ta sama, z tymże na przykład do farszu dodaje sie pomidory.

                W Azji zaś za talerze służą liście bananowca. Gotuje sie w nich, dusi, grilluje czyli wyczynia kulinarne cuda. Każdy, kto próbował kuchni tajskiej, potwierdzi to. I teraz najważniejszy punkt programu. Po co zawijać w liście cokolwiek, skoro dziś mamy mikrofale, folie aluminiowe itd.? Odpowiedź jest bardzo prosta, bowiem liście jakiekolwiek nie tylko zatrzymują farsz i temperaturę, ale także oddają potrawie swój charakterystyczny bukiet aromatów, przez co wpływają na smak. Istnieje również teoria konsumpcji liści bananowcach, ze względu na ich bogactwo antyoksydantów.   

            Myślę sobie, że czas letnich miesięcy, dostępności liści kukurydzy, winorośli, warzyw, to świetna okazja, aby samemu poeksperymentować z takim najbardziej prostym sposobem gotowania i podawania jedzenia, czyli w liściach i na liściach. W zimowe wieczory miło się będzie wspominać takie „zielone” eksperymenty.
 
Tekst publikuję również w portalu Polska Gotuje