20.06.2012

O WLEWANIU WINA DO GARNKA


          Uczona byłam w domu, że jedzenia nie można wyrzucać, bo jest tyle głodnych osób na świecie, iż byłoby to nieprzyzwoitością. Trzeba zagospodarować to co sie ma , no chyba że jest zepsute albo straciło termin przydatności. I tak mi to zostało, że nie mam zwyczaju marnotrawić niczego w lodówce, bo zawsze można wykorzystać produkty do jakiejś receptury. Powiecie, że to oczywiste i do czego zmierzam. Już spieszę wyjaśnić, że do wykorzytywania otwartego wina!
            Wino to nie napój gazowany, czyli woda, barwniki, poprawiacze, i jak gaz uleci to zwyczajnie można wylać do zlewu. Wino to raz, ze praca rąk ludzkich, a dwa że na jedną butelkę trochę tych gron trzeba wytłoczyć, a z nieba one nie spadają. Ktoś sie koło nich męczy w winnicy , ktoś je zbiera itd.
            Zatem gdy otwieracie butelkę wina, nie smakuje wam zawartość lub stoi ono nawet i kilka tygodni otwarte, ale zatknięte korkiem w lodówce, to zwyczajnie wykorzystajcie je do gotowania!
            Najprostsza sprawa to oczywiście sosy, białe jak np. do ryb z winem zdobędą szlachetniejszy smak, zyskają kwasowość, i bardziej kompleksowy wyraz. Wino można a nawet trzeba wykorzystać do gotowania mięs. Do drobiu białe lub słodkie, lub różowe, do wołowiny oczywiście czerwone (taniny z wina czerwonego, uzupełniają się idealnie z proteinami mięsa czerwonego ).
        Mięso pieczone w piekarniku także z powodzeniem można podlewać winem. Do sosów pomidorowych wina o wysokiej kwasowości, czerwone jak jakieś proste Chianti zda się najlepiej. Do deserów i lodów, aby namoczyć bakalie lub owoce suszone lub wydobyć głębię z owoców świeżych warto użyć win słodkich ( mój patent to truskawki w winie różowym lub morele w słodkim na kilka godzin do lodówki następnie podane z biszkoptem posypanym cukrem pudrem).
            Jest  wiele potraw, które wręcz za główny składnik  mają w recepturze wino. Przodują w tych przepisach, jak się nie trudno domyśleć Francuzi: coq au vin, wołowina po burgundzku czy prowansalsku, jajka meurette, gruszki kardynalskie, potrawka z królika, magrets de canard i wiele innych.
            I bynajmniej powodem tak ochoczego dolewania wina do gotowania nie jest tylko pasja francuska do wina, ale zabieg taki ma swoje uzasadnienie. Alkohol nie daje specyficznego smaku, jednak ma właściwości, w znacznym stopniu uwalnia molekuły smakowe ze składników dania, oraz rozpuszcza tłuszcze. Ani woda, bulion, sklarowane masło czy olej nie są w stanie aż w takim stopniu wydobyć smaków mięs, grzybów czy przypraw jak właśnie alkohol pochodzący z wina.
            Zatem wino każde może się przydać, bo zawsze lepiej do zaserwowania zostawić to przednie, a prostsze wykorzystać do gotowania, i tak część wyparuje podczas obróbki cieplnej, więc lepiej nie tracić na ten proces żelaznych zapasów swojej piwniczki.

Mój łosoś z sosem śmietanowo- koperkowo- czosnkowym na  maśle i Chardonnay