24.09.2012

APERITIF


Wino jest dla mnie nieodzownym kompanem jedzenia. Cokolwiek nie pojawia się na naszym stole zasługuje na odpowiednią oprawę, dania proste na bardziej rustykalne wina, receptury wyszukane na wina wyborne itd. Posiłek to akt drugi! Na moim stole obowiązuje zasada trzech aktów. Oczekiwanie i gotowanie wraz z aperitif to akt pierwszy, wspomniany akt drugi czyli danie główne, deser, digestiv i kawa czyli akt trzeci. Każda z odsłon ma swoje menu ale i swój dobór win , tudzież innych trunków. Dziś o aperitivo!

Aperitif na plaży  w Mayotte© ATOUT FRANCE/Pierre-Yves David

            Włoskie dolce vita, to nie tylko miłość, arte, okoliczności przyrody, bajeczna architektura i szpilki od Salvatore Ferragamo, to przede wszystkim sztuka biesiadowania i cieszenia się stołem. O ile Francja to niekwestionowana królowa kulinariów oraz rytuałów stołu, o tyle w moim odczuciu to Italia wiedzie prym w rozkoszowaniu się jedzeniem. Owych  aktów na włoskim stole jest znacznie więcej niż trzy, zaczyna się od aperitvo, potem antipasto czyli zimne mięsa, wędliny, pikle, sery, dodatki, potem primo czyli danie pierwsze, risotto lub pasta, czasem zupa, następuje secondo czyli danie główne, mięso lub ryba do tego contorno warzywa pod różną postacią, następnie formaggio e frutta, zatem czas na sery i owoce, teraz nadchodzi czas na dolce czyli deser. Następnie caffè na przykład z maleńką truflą czekoladową, i wreszcie czas na digestivo jak grappa czy limoncello.
            Czemu by nie świętować życia każdego dnia? Dlaczego by nie celebrować zwykłej kanapki na kolację wybierając do niej ulubione ingrediencje? Czyż nie warto każdego weekendowego obiadu uczynić na modłę włoską, arią następujących po sobie odsłon i wciąż niecierpliwiących się smakowych niespodzianek? I wreszcie, czy można się nimi w pełni delektować, jeśli nie będą one w kompanii wykwintnych i adekwatnych trunków?
© ATOUT FRANCE/Cédric Helsly

            Aperitif czy aperitivo to przekąski i drink, które mają zaostrzyć czy też literalnie otworzyć apetyt. To czas na pogawędki i dobrą zabawę, w domowych warunkach na krojenie, siekanie, ustawianie. Na stole wędrują: orzechy, chipsy, krakersy, sery, owoce suszone, oliwki, zimne wędliny. W różnych kuchniach świata odnaleźć można pomysły na takie oryginalne przekąski, rosyjskie zakąski, hiszpańskie tapas, greckie mezez, włoskie crostini, francuskie foie gras i pâté, śródziemnomorska tapenade lub houmous, sardynki, owoce morza, świeże warzywa, dipy, pikle, co dusza zapragnie, byle by się nie najadać, nie obciążyć żołądka i kubków smakowych a jedynie zaintrygować zmysły, rozbudzić, zaciekawić i wciąż czuć niedosyt uczty.
fot ASmolec mini kanapeczki

            Jednak kwintesencją aperitifu nie są dodatki a ów napój do nich podany. Każda pora roku pewnie domaga się swoich, latem zdecydowanie bardziej sprawdzi się piwo, wino musujące, wino białe bądź różowe lub cydr. Pożądaną kwasowość dadzą także koktajle na bazie różnych alkoholi: Bloody Mary, Margarita, drinki z ginem, rumem, wódką, whisky, pisco mieszane z sokami owocowymi lub napojami gazowanymi, z dużą ilością lodu. Na poprawę apetytu idealnie odpowiedzą wszelkie alkohole ziołowe a zwłaszcza anyżówki jak w marsylskim aperitifie pastis czy greckim ouzo.
fot A Smole wódka z tonikiem

            Jednym z ojców aperitifu jest Antonio Benedetto Carpano wynalazca wermutu z Turynu. Wermut czyli wino z dodatkiem ziół stanowi wprost nieocenioną bazę do koktajli. Wchodzi w skład na przykład florenckiego Negorni. Wino można też samemu przybrać ziołami, dowód na to stanowi hiszpańska sangria z cynamonem, goździkami, pomarańczami. Ja lubię otworzyć swój apetyt z mojito, moje ulubione musi mieć mało cukru, dużo limonki i melanż świeżej mięty i bazylii, teraz mogę zacząć gotować i jeść!