18.09.2012

NATURALNE PIĘKNOŚCI CZY UPIĘKSZONE ŚREDNIAKI?


Podobno wyróżnia się dwie grupy osób, tych, którzy dzielą ludzi na klasy i grupy oraz na tych, którzy tego nie robią. Można te frazę zaadaptować do tematyki win. Jest pewna grupa win, która stanowi dość nowy trend w temacie. To icon wines. Czy to naturalne piękności czy upiększone średniaki?

            We Francji na przykład, czyli w Starym Świecie,  wino może mieć jakość jednej z czterech kategorii, AOC lub AC czyli pochodzące z apelacji i zrobione według obowiązujących tam zasad. Z wyjątkiem Alzacji trudno znaleźć na francuskich etykietach nazwy szczepu, z którego zrobiono wino. Sięgając po dana apelacje wiadomo, co jest w butelce. Sa także wina VDQS  i wina regionalne Vins de pays oraz wina stołowe. Wiele apelacji we Francji idzie o krok dalej w klasyfikacji wewnętrznej AOC i określenia poszczególne posiadłości i winnice.
          Najsłynniejszy i najbardziej złożony system klasyfikacji ma Bordeaux, bowiem klasyfikuje się tu poszczególne posiadłości. Na przestrzeni dwóch ostatnich wieków wprowadzono tam kilka różnych hierarchii a każda z nich ma swoja historię i zbiór zasad. Są wśród nich: klasyfikacja z Graves z 1959 roku; klasyfikacja St-Émilion oraz najsłynniejsza z tego regionu klasyfikacja z 1855 roku, związana z czerwonymi winami z półwyspu Medoc oraz słodkimi winami z Sauternes. System ten powstał na zamówienie cesarza Napoleona III i objął wina prezentowane na wystawie Światowej w Paryżu w 1855 r. Wszystkie châteaux podzielono na pięć klas od pierwszego premier cru do piątego cinquieme, w zależności od osiąganych przez nie cen. Czyli jeżeli mam w reku butelkę, na której jest napis premier cru, to oznacza to dla kupującego, iż owa winnica dysponuje najlepszej klasy  terroir i ma zdolność wyprodukowania wina cudownego, za które przyjedzie też sowicie zapłacić, ale że za jakość trzeba, to nikt z tym nie dyskutuje. Wiele winnic starej daty ma w ofercie literalnie dwa wina, to z najlepszych z możliwych winogron ( odmiany a czasem też i parcele winifikuje sie osobno, ale wszystkie z przeznaczeniem na wino optymalne) i drugie, które jest o stopień niżej, bowiem zawiera wino, które jest dobre, ale nie wystarczające  na wino główne. Poza tym nikt gwiazdą wina nie okrzykuje, większość z wielkich wina ma za sobą conajmniej sto lat tradycji i to dekady roczników krzyczą „ tak, to jest gwiazda”.
 © ATOUT FRANCE/Fabian Charaffi

            Co natomiast w odpowiedzi na to ma Nowy Świat? Słowem wstępu. Nie oceniajmy czy jest lepiej czy gorzej w tych obu światach. Jest inaczej, inne tradycje, potencjał, i tyle. Zatem winnica z Nowego Świata ma zazwyczaj bogata ofertę win, kilkanaście a bywa, że i dziesiątek win sie można doliczyć. Absolutnie nie ma w tym nic zbożnego. Jeśli tylko wina trzymają poziom, od podstawowych do tych z górnych półek Od kilkunastu lat istnieje trend ( Nowy Świat), aby mięć jedno wino w ofercie, z mocno limitowaną produkcją, najdroższe, najatrakcyjniejsze wizualnie, i teoretycznie najlepsze i ukazujące potencjał winnicy. W wielu przypadkach tak jest. Ale też w wielu nie. I to,  iż wino nazywa sie icon, nie znaczy że jest wybitne.
            Skoro jest „iconowe” to ma się wyróżniać a raczej odróżniać od reszty portfolio. Zatem nie dziwi fakt, że ma atrakcyjniejszą i bardziej elegancką szatę graficzną. Założenie jest takie, że to wino ma pokazać potencjał marki, klasę winnicy i talent enologa. Powinny się w icon wine znaleźć wyselekcjonowane grona z wyselekcjonowanych parceli. Ambicje winnic zawsze pochwalam. Nie pochwalam jedynie gdy na ambicjach sie kończy lub gdy jedyną ambicją winnicy jest wyprodukowanie wina pod publiczkę, a konkretnie pod krytyków tak aby sypnęli szerszym gestem osławionymi punktami. Z drugiej jednak strony, dlaczego tak sie dzieje? Wino to towar, który producent chce sprzedać. Jeśli istnieje konsument z zasobnym portfelem, który czuje sie lepiej, gdy kupuje produkty markowe, z górnej półki, z nalepką luksusowe, to na ten popyt trzeba odpowiedzieć podarzą. Oczywiście jest cala masa osób zamożnych, które doskonale wiedzą, co piją i dlaczego, ale jest wiele rynków ekonomicznych wschodzących, gdzie poziom bogactwa nie jest równoznaczny z wiedzą zaawansowaną w temacie wina. I jeśli nawet na wino marki, np. Róża Północy ktoś przyklei plakietkę 95 punktów od pana XY, a do tego jeszcze doprawi cenę 1000 Euro, to taki konsument będzie myślał, że to coś w butelce to właśnie wino klasy premium, bo niby skąd ma wiedzieć o różnicach w winach.
            Dlatego ubolewam, że wiele tych icon wines, z rożnych zakątków Nowego Świata, bywa zbyt mocarnymi, skoncentrowanymi ponad miarę, naszpikowanymi dębem, że aż szkoda gadać, do tego słynna ciężka butelka, ultra klasyczna etykietka. Są też przykłady na to, gdzie icon wine w wersji nieciekawej, to ani polityka marketingowa winnicy ani trend, a jedynie wybujałe ego winemakera. Ale to zupełnie inna historia.
Pytanie, zatem warto inwestować w icon wines z Nowego Świata czy nie? Warto i to jak najbardziej, ale nie w każde oczywiście? Aby zrobić dobre wina trzeba mięć dobre warunki w  winnicy i dobrego enologa,  terroir i winemaker są od siebie zależni. Bowiem nawet najlepszy enolog nie wyczaruje ponadczasowego wina z kiepskiej, jakości winogron, a kiepski fachman nie wykorzysta potencjału winogron. Ale jeśli winnica twierdzi, że ma i dobrego enologa  i dobrą glebę, a wciska na rynek wina bardzo przeciętne i tylko to jedno jest genialne , to rodzi to moje podejrzenia. I niestety znam takie winnice z rożnych części świata. Jest też wiele takich które oferują wino icon i jest ono fenonmenlane , a pozostałe wina z oferty tańsze, do picia na co dzień, również zachwycają czystością aromatów. Zatem gdy marka jest nam obca, mamy ochotę skusić sie na wino icon z ich oferty, proponuje kupic z tej samem winnicy wina z tej samej odmiany, ale z niższych segemntow, to da odpowiedz, czego można sie spodziewać się po winie topowym.

Nie wierze w botox i sztuczny biust, a w winie w „tuningowanie” beczką. Doceniam naturę, prawdę szczerość, i w człowieku i w winie.  Wszystko, co przerysowane i sztucznie dopompowane po prostu budzi mój bardzo osobisty sprzeciw. Bo fałsz i sztuczne maski to jedno, a dopracowanie w najmniejszym detalu, praca nad tym, aby osiągnąć perfekcje to drugie. I nie można tego mylić. Zatem winom icon mowie tak, pod warunkiem, że są one uosobieniem, jakości, stylu, elegancji, gdy mają swój charakter, rodowód miejsca i ludzi stojących za nimi. Przede wszystkim jednak, gdy sa odzwierciedleniem terroir i każdego roku, optymalną interpretacją rocznika i miejsca. Jest tylko jedna miarka i definicja dla icon wine- musi być esprit du terroir! 




Tekst publikuję również w magazynie Gentleman