07.03.2014

JAK CZYTAĆ NOTY DEGUSTACYJNE?


Noty degustacyjne. Czasem proste, ale i kwieciste, bardziej techniczne i zupełnie luźne.  Czy  ktoś je w ogóle czyta i czy są potrzebne? A jeśli tak to jak przez nie przebrnąć i skorzystać?

Konsumenci nie dzielą się  na tych, którzy o winie wiedzą i nie wiedzą, ale na tych, którzy wiedzą wszystko i na tych, którzy, mimo iż wiedzą wiele, wciąż chcą wiedzieć więcej.  Ci pierwsi nie będą sobie zawracali głowy jakimiś tam notami degustacyjnymi, ci drudzy a i owszem.
Czy czytać noty degustacyjne? Jeśli już to czyjego autorstwa? Dziś jest wielu winiarskich ekspertów, i co drugi blog w Internecie jest blogiem winiarskim. Chwała pasjonatom wina za ich wkład w promocję wina! Ale również uwaga na poziom wiedzy i profesjonalizmu. Opinię wolno wydać każdemu. Nawet przy minimalnej wiedzy można się, ze swoim subiketywnym bądź co bądź gustem, ustosunkować do każdego próbowanego wina. Myślę, że owa magiczna granica,  musi przebiegać w retoryce noty degustacyjnej. Zamiast silić się na bujne opisy aromatów i procesu powstawania wina, zwyczajnie lepiej od siebie napisać czy wino jest ok, czy też jest nudne.
Najpierw powstaja notatki a potem z nich teksty i opisy win

Na to aby ocenić poziom poprawności wina, potrzeba jednak trochę doświadczenia i ekspertyzy. Nota degustacyjna z reguły napisana jest specyficznym językiem. W większości terminologia winiarska oparta jest na pewnych skrótach myślowych : „nuty”, „odcienie”, „niuanse”, „szata”, „ciało”, itp. itd. Zatem po pierwsze, notę degustacyjną należy czytać ze zrozumieniem.
Konsument podążający tropem wina i degustator, bardziej lub mniej profesjonalnie zajmujący się tematem, z chwilą dzielenia się publicznie swoimi przemyśleniami na forum publicznym, wkraczają na terytorium jednak jakby nie było naukowe. Wino to przecież: chemia, fizyka, biologia, geografia, hydrologia, klimatologia… Zatem nadrzędnym wydaje się zgodne operowanie tożsamą terminologią przez piszących i czytających noty degustacyjne.  Znajomość faktów,  operowanie aparatem wiedzy, który pozawala wino rozumieć, poznawać i interpretować.
Winnica -sekret wina

Każdy z degustatorów kiedyś zaczynała od zera. I każdy kiedyś dysponował wiedzą z podziałem na wino białe i czerwone, jednak zadedykowanie samego siebie winu, odsyła do teorii i praktyki, do poznawania wszelkich mechanizmów winem rządzącym.
Idealna nota degustacyjna, według mnie, powinna powiedzieć konsumentowi, czy to dane wino , w swojej kategorii cenowej, z tej odmiany i regionu, jest winem poprawnym czy nie. I jak to wino może być zagospodarowane kulinarnie. Oczywiście troszkę trzeba dokrasić barwnymi aromatami jagód, wiśni, malin, liśćmi bazylii zrywanej o poranku na Capri, siuśkami kota perskiego spacerującego po terakotowej posadzce i temu podobnej licentia poetica, ale umiar epitetów jest jak najbardziej mile widziany.
To co pachnie w winie to są molekuły, są ich setki, molekuły odpowiadają nutom różnych organicznych i nieorganicznych substancji. Oczywiście niektóre odmiany mają bardzo określone profile zapachowe, więc tu się można popisać, ale w większości win, eksperci po prostu puszczają wodzę wyobraźni. Połowy tych „nut” gdyby to wino na molekuły rozłożyć to by ich tam nie znaleźć. Choć jest wielu degustatorów, z naprawdę fenomenalnymi nosami. 
Enolodzy naukowo zajmujący się tą dziedziną określają, że owych zapachów w winach świata jest pomiędzy 500 a 700. Dzieli się je na rodziny zapachów typu: zielone, owocowe, kwiatowe, leśne itp. Aromaty mogą pochodzić z terroir czyli gleby, wpływu powietrza np. morskiego, z odmiany, a dalej z procesu winifikacji oraz ze starzenia wina. Zdarza się przeczytać notę degustacyjną, gdzie wino które nigdy nie miało kontaktu z beczką, według autora ma nuty kokosu, kakako, goździków czyli klasyczne aromaty pochodzące ze starzenia w dębie.
Skąd wiem, że degustator nie ma bladego pojęcia o czym pisze? Gdy czytam na przykład, że wino jest „mineralane”. Wino, aby można je było określić mianem mineralnego, musi cechować się nutami: krzemienia, kamieni, mokrych kamieni, metali, gliny. O tym, czy wino jest minerlane nie decyduje ani winemaker, ani odmiana, ani najwybitniejszy nos degustatora. Ten aromat pochodzi z ziemi, z budowy geologicznej podłoża zestawionego z klimatem. Raptem kilka regionów na świecie , na czele z Chablis może się tymi aromatami wylegitymować. Gdy wino pochodzi na przykład z regionu, o którym wiadomo że ma zupełnie odmienny profil geologiczno klimatyczny, a w nocie degustacyjnej stoi, że jest minerlane to jest to nic nie znaczące, ładnie brzmiące określenie użyte przez autora, nijak mające się do rzeczywistości.
O wiele bardziej praktycznce i cenne jest przeczytać , że wino jest: czyste, esksresyjne, poprawne, beczkowe czy owocowe, krótkie czy też długie, niźli przedzierać się przez litanię barwnych określeń aromatów. Dobra nota degustacyjna ma być zwięzła , prosta i czytelna, podawanie w niej informacji w jakiej temperaturze były fermentowane winogrona, kiedy zaczął się zbiór winogron i jaki procent beczek to były nowe a jakie z drugiego użycia, jest mocno techniczne, i powie coś komuś kto operuje aparatem enologicznym, konsument chce się dowiedziec o produkcie końcowym.

Czy zatem noty są potrzebne? Tak, i te profesonalne, rzetelne, eksperckie jak i te amatorskie. Skonfrontowanie własnych odczuć pozwala konsumentowi umiejscowiść własną paletę. Kiedy ja chcę przeczytać o jakims winie coś więcej, przekonują mnie zwięzłę noty degustacyjne, im bardziej nota przypomina skrzyżowanie wypracowania z wywodem naukowym, tym szybcie ją zostawiam w spokoju.


Tekst powstał dla